Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. Jan Paweł II

Wpis 45 - Samotność i bezsilność

Tytuł wystarczy za streszczenie.

19-02-2020 120

Od początku roku nie mam kontaktu z rehabilitantkami chociaż stosowne skierowanie zostało złożone. Mieszkamy tylko we dwoje - ja z zoną. Z racji mojej niepełnosprawności jestem dosłownie "udomowiony"! Na schody dla ich pokonywania w ramach własnej rehabilitacji lub na zewnątrz budynku dla przejścia kilkudziesięciu lub więcej kroków czy metrów mogę wychodzić tylko z asekuracją żony lub rehabilitanta(-tki). Raz zdarzyło się (wiele miesięcy temu), że "usiadłem" na schodach. Natychmiast znalazło się kilka osób by mi pomóc. Na szczęście nic mi się nie stało. Od tego czasu mam zakaz samodzielnego wychodzenia z domu. Moją bezsilność (fizyczną przede wszystkim) potęgują też pozostałe choroby związane ze starością (podeszłym wiekiem-jak często się też mówi). Od początku roku mam więc ograniczone kontakty z innymi osobami. Syn z synową odwiedzają nas raz na kilka tygodni (mieszka ok 250 km od nas), rzadziej jeden wnuk. Moja siostra i siostra żony oraz inni członkowie dalszej rodziny kontaktują się nieregularnie. Ze wszystkimi mam kontakt telefoniczny. Z wnukiem w Kanadzie kontaktuję się (lub on ze mną) mailowo, telefonicznie lub na skajpie. Kontaktuję się trochę częściej z lekarzami różnych specjalności. Czasem i w tym wyręcza mnie moja żona. Z powodu mojej niepełnosprawności wszystkie obowiązki aprowizacyjne i domowe weszły na barki mojej ukochanej żony. To powoduje jej częstą nieobecność w domu czasami kilkugodzinną, ale też zdarza się dłuższa z powodu niezbędnego wyjazdu. Powyższe okoliczności i zdarzenia są przyczyną mojej samotności, bezsilności i - czasami- frustracji. Staram się by miało to jak najmniejszy wpływ na moje zdrowie. Codziennie prowadzę samodzielną gimnastykę rehabilitacyjną z użyciem przyrządów będących moją własnością. Staram - się z dość pozytywnym skutkiem - by zachować jasność umysłu i znośną mobilność fizyczną. Zdrowia i wszelkiej pomyślności życzę czytającym.

Komentarze