Zdzisław Muda BLOG

"Życie ze szpiczakiem"

Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. Jan Paweł II

Wpis 28 - Wspomnienia, wspomnienia...

Dalszy ciąg wspomnień z pobytu w moich więzieniach.

2018-12-15 254

Trzy dni temu, 12 grudnia 2018 roku, minęło dwanaście lat od operacji mojego kręgosłupa. Zastosowano jego stabilizację, w odpowiedni sposób by odciążyć uszkodzony kręg L-1 z którego pobrano materiał do dalszych badań. Diagnoza: szpiczak mnogi plazmocytowy. Na trzy dni przed wigilią  przewieziono mnie do naszego mieszkania w Chełmie, które cały czas jest moim "domowym więzieniem". Święta i kika dni po nich upłynęły w domowej atmosferze. Trzeciego stycznia 2007 roku karetka zawiozła mnie do miejsca pamiętnego operacją. Usunięto ostatnie szwy i wręczono mi skierowania na radioterapię i chemioterapię. Na ten temat już pisałem, więc tylko pobieżnie przypominam. Radioterapia w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej przebiegła szybko. Dłużej trwała chemioterapia podawana na oddziale "pobyt dzienny" szpitala klinicznego nr 4. Co miesiąc karetka woziła mnie na chemioterapię. Nazbierało się aż 16 wyjazdów i tyleż zabiegów. Podawano mi leki w kroplówkach. Było tego kilka "worków" za jednym pobytem. W domu brałem też różne lekarstwa podawane w iniekcjach, ale też i kroplówkach. Jak próbowałem to policzyć to wyszło mi, że około sto piędziesiąt zastrzyków. Było, minęło. Teraz najbardziej dokucza mi neuropatia. Bardzo dokucza! I samotność gdy żona musi czasem opuścić dom na cały dzień lub tych dni kilka. Wtedy moimi pocieszycielami jest internet i telewizja. Pozdrawiam wszystkich serdecznie życząc zdrowia, przede wszystkim, w zbliżającym się 2019 roku. 

Komentarze